|
Moja historia walki z nadwagą 2 mies., 2 tygodni(e) temu
|
|
|
Pomyślalam, że warto by stworzyc watek na temt naszych zmagań z nadwaga. Jesli ktoś ma ochotę, może w tym miejscu opisac swoje zmagania. Wątek dla wszystkich - tych, którym się udało schudnąć, tych, którzy jeszce nie próbowali się odchudzać, a także tych, którzy niestety przytyli po kuracji odchudzającej. Na poczatek chciałabym się podzilić z wami moimi przeżyciami.
Moja historia rozpoczyna się dość banalnie - jako dziecko byłam zawsze dość gruba, ale do pewnego momentu mi to nie przeszkadzalo. Zaczęlam sie przejmiwać swoja nadwagą mniej więcej pod koniec szkoły podstawowej. Pierwszy raz zaczęlam dietę chyba w osmej klasie. Postanowiłam, że będę po prostu mniej jeść - mialam zrezygnowac najpierw ze slodyczy, potem z chlebba, ziemniaków, mięsa a także tłuszczu w każdej postaci. w taski oto społósb zaczęlam zywic sie niemal wylącznie warzywami i owocami, czasami jadlam jakis jogurt. Dość szybko udalo mi sie schudnąć - z wagi wyjściowej 65 kg schudłam w kilka miesięcy do 52 kg. Jestem osobą średniego wzrostu, więc taka waga jest dla mnie odpowiednia,ale w tamtym czasie i tak nie byłam zadowolona z tego, co osiągnęłam, uważalam, że koniecznie musze schudnąc jeszcze przynajmniej 4 - 5 kg. Ale....wszystko sie zmieniło, zaczelam miec problemy z nerkami i wylądowalam w szpitalu, w zwiazku z czym musiałm skonczyc z dietą, ktora zresztą, jak się okaząło, byla jedna z przyczyn mojego stanu zdrowia. Leczylam się kilka lat, pojawily sie kolejne problemy zdrowotne, kiedy juz odtsawilam leki, okazało sie, że znowu mam problemy z wagą, mpoj apetyt znacznie wzrósł, ale balam sie odchudzać, pamiętając o tym wszystkim przez co przeszlam. Na studiach znowu mialam więc nadwagę, co byo moim wielkim problemem. Jednak, kiedy rozpoczelam pracę, postanowiłam, ze cos z tym musze zrobić i udałam sie do lekarza, ponieważ wiedziałm, ze w moim wypadku odchudxanie na własną rękę n ie wchodzi w rachubę. Pod opieką lekarza udalo mi sie nie tylko schudnąć bez problemów zdrowotnych (fakt, trwało to 2 pełne lata), ale także, dzieki temu, że zaczęlam korzystac z pomocy psychoterapeuty, nie mam juz problemow z samoakceptacją, chciaz w tej chwili ważę więcej niz 52 kg, które kiedys wydawały mis ię duz liczbą. Z perspektywy czasu myslę, że dzięki temu, ze zdecydowałam się na odchudzanie pod opieka lekarską, uniknełam powaznych zaburzeń odzywiania, bo moja psychika była w takim stanie, że mogłam wpaść w anoreksjęa lbo bulimię. zachęcam wszystkich do takiej formy odchudzania, żeby sobie nie zaszkodzić.
|
|
Agnieszka
|
|
|
|
|
O:Moja historia walki z nadwagą 2 mies., 2 tygodni(e) temu
|
|
|
Przeraza mnie troche twoja historia, ja akurat mam dopiero od niedawna problem z nadwagą, zreszt a nie jest to duza nadwaga, chcę schudnąc max 10 kg. Mimo wszystko nie jest to takie proste, najwięcej udalo mi się schudnąc 2:(.Właściwie to przytyłam, odkąd zac zęlam pracowac, paradokslanie:). W czasie studiów ciągle byłam zabiegana, niedojadalam, zawsze wolałam pieniądze wydac na cos innego niz jedzenie. Kiedy zaczełam pracowac, a mam pracę siedzącą, w ciągu niespelna 2 lat przytyłam 9 kilo. Nawet nie zauwazylam jak to się stalo, jakos się nigdy nie wazyłam, mniej więcej wiedziałam ile wazę i juz. Az tu pewnego dnia, szok. Wiedziałm, ze prztyłam, ale nie sądziłam, że aż 9 kilo. Zaczęłam sie niby odchudzac, ale mam bardzo słabą wolę. Aktualnie podejmują kolejną próbe schudniecia, może mi się uda?
|
|
ewelina
|
|
|
|
|
O:Moja historia walki z nadwagą 2 mies., 1 Tydzień temu
|
Oklaski: 0
|
Mam podobny problem jak ewelina, odkąd pracuje przytyłem już 10 kg. Człowiek wraca z pracy je obiad i biernie odpoczywa "czytaj leży"  bo jest zmęczony.
A kilogramy sie powoli same przyklejają zwłaszcza że człowiek coraz starszy niestety. Jezeli jest tu ktoś kto zna na to metode - chętnie poczytam
|
|
|
|
|
|
|
O:Moja historia walki z nadwagą 1 Tydzień, 3 dni temu
|
|
|
Moja historia walki z nadwagą jest długa i nadal trwa niestety. Od dziecka mam problem z wagą, ale w wieku kilkunastu lat dopiero zaczęło mi to przeszkadzać. Pamiętam taki dzień, kiedy musiałam, chyba jakoś dawałam do szkoły średniej, stanąć na wadze i wpadłam w rozpacz - 78 kilo!!!Zapamiętałam ta liczbę do dzieś. Jestem dość niska, więc to jest duuużo, bardzo dużo. Pamiętam, jak wtedy rozpoczęłam pierwszą w swoim życiu dietę odchudzającą - były wzloty i upadki, chudłam i tyłam naprzemiennie, wieczorem z głodu nie mogłam zasnąć, a rano nie miałam siły wstać. W końcu, dzięki tym wszystkim wyrzeczeniom schudłam - chyba z 10 kg, niby jeszcze szczuplutka nie byłam, ale już wszyscy zauważyli zmianę iprawili mi mnóstwo komplementów. Chciałam jednak schudnąć więcej i więcej, jednak moje ciało już się poddawało i nie chciało chudnąć, postanowiłam, że się zapiszę na siłownię, ćwiczyłam coraz częściej, prawie codziennie, kilogramy nie chciały znikać, ale wyglądałm coraz lepiej, potem poznałamswojego aktualnego męża, wszystko się jakoś uspokoiło i myśłąam, że dam radę trwać przy takiej wadze, jaką mam - tzn jakieś 65 - 68 kg, jednak po urodzeniu dziecka waga znowu skoczyłą ostro w górę - załamałam się, bo niczym nie mogłam zbić tej nadwagi -kolejne 10 kilo, ważyłam znów prawie 80 kilo, ten koszmar trwał dobre kilka lat, i tak naprawdę trwa do dziś. Zapisałam się znów na siłownię, staram się trzymać dietę, ale wciąż źle wyglądam, wciąż ważę około 75 kilo, dieta niewiele już pomaga, a wiek , tak jak ktoś tu wspomniał, robi swoje, powoli się poddaję i zaczynam mysleć, zę juz do końca zycia będę za gruba.
|
|
Mirka40
|
|
|
|
|
O:Moja historia walki z nadwagą 1 Dzień, 2 godzin temu
|
|
|
Moja walka z nadwagą zaczęła się baaardzo dawno i niestety trwa do dziś. Efekty? różne niestety, bywało lepiej, bywało gorzej. Zacznę od początku. Urodziłam się jako wcześniak, dlatego od najmłodszychlat pamiętam ciągłe dokarmianie mnie przez rodziców i babcie - bo taka wątła, żeby nie zasłabła, żeby się dobrze rozwijała. Rozwijałam się aż za dobrze:) W podstawówce zaczęłam przybierac na wadze, najpierw to była lekka nadwaga, ale juz wtedy zaczęła mi przeszkadzać. Chciałam konieczne schudnąć te magiczne 5 kilo!!Ale jakoś nie bardzo mi to odchudzanie wychodziło, bo w związku z intensywnym "tuczeniem mnie" przez całą rodzinę, lubiłam jeść po prostu. Schudłam wtedy maksymalnie chyba ze 3 kilogramy i na tym koniec. Przeszłam lekkie załamanie nerwowo-psychiczne, przytyłam 12 kilo i tu zaczęły się poważne problemy - tak strasznie chciałam schudnąć, nieakceptowałam siebie, nie wychodziłam z domu, wpadłam w bulimię, która trwała kilka dobrych lat. Wówczas naprzemian chudłam i tyłam nawet po 10 kilo, jakoś się dziwię, że nikt tego nie zauważył, że ze mną coś niedobrego się dzieje. w końcu zemdlałam na uczelni i zabrano mnie na pogotowie, więc zaraz cała prawda wyszła na jaw i musiałam podjąć leczenie - po leczeniu zdarzały mi sie kilkakrotne epizody chorobowe, ale nie o nich chcę tu pisać, zresztą były krótkie, myslę, że raczej dałam sobie radę z chorobą, ale...zostało mi znowu 10 kilogramów nadwagi. Zaczynałam kolejne odchudzanie, przerywałam, kończyłam, były chwile, że czułam się fajnie, były tez chwile okropne, kiedy czułam się po prostu baaardzo gruba i wstrętna. W pracy sytuacja nieco się poprawiła, a teraz znowu odchudzam się, mam jeszcze 7 kilogramów do stracenia. Jestem jednak już wyczerpana..
|
|
Agata
|
|
|
|
|